Twoja Babcia była Zero Waste, zanim to było modne

Zero Waste i Less Waste to ostatnimi czasy najmodniejsze trendy. Jak dowodzą badania*, istnieje korelacja między wiekiem a ilością marnowanego jedzenia, co potwierdzałoby, że nasze babcie i nasi dziadkowie byli Zero Waste zanim to było modne. Postanowiliśmy sprawdzić, ile w tej pogłosce prawdy i odwiedziliśmy nasze babcie i naszych dziadków.

Babcia Ala fot. Tomek Baranowski

Do ostatniego ogryzeczka

Nasze śledztwo rozpoczęliśmy od rozmowy z Babcią Eugenią, o której legendy Zero Waste krążą po korytarzach Too Good To Go, od kiedy tylko rozpoczęliśmy działania w Polsce.

U Babci Eugenii nic się nie zmarnuje - ani jedzenie, ani surowce. W jej kuchni znajdziemy domowej roboty ocet jabłkowy z obierek po jabłkach. Suszone owoce z własnej działki przechowywane są w torebkach po pieczywie, a mrożonki w opakowaniach po kaszy, ryżu czy makaronie. Do tego, aby zachować porządek w domowych szpargałach, Babcia Eugenia plecie koszyki ze starych kolorowych gazet, w tym z gazetek reklamowych ze sklepów. Kreatywność i lekkość, z jaką przychodzi Babci Eugenii przetwarzanie rozmaitych surowców i jedzenia, inspiruje do spróbowania samemu.

Naszą drugą ekspertką została Babcia Marysia, którą jednogłośnie okrzyknęliśmy Królową Chleba i Ziemniaków, bo tych nigdy w domu u Babci nie brakuje. Choć zazwyczaj gotuje ich za dużo, żaden kartofelek nie kończy w koszu (nawet obierki!). Z ugotowanych w nadmiarze ziemniaków, Babcia sprawnie przygotowuje kopytka (wersja dla zaawansowanych 😉) lub odsmaża je z jajkiem na kolację lub obiad dnia następnego. Kotleciki z ziemniaków, wg przepisu Ewy Wachowicz, której Babcia jest fanką, także już dawno zagościły na stałe w Babcinym menu. Wspomniane obierki natomiast lądują w przydomowym kompostowniku. Pomimo, że najczęściej marnowanym produktem w polskich domach jest chleb, u Babci Marysi sprawa ma się zgoła inaczej. Czerstwe kromki namoczone w jajku i usmażone na masełku, zamieniają się w przepyszne tosty francuskie. Najlepiej smakują podane z domowymi powidłami śliwkowym (sprawdzone info). Alternatywnie, pokrojony i zezłocony na patelni chleb, zamienia się w pyszne grzanki do zup-kremów czy sałatek.

Oczywiście nie zapomnieliśmy o Dziadkach. Cichym bohaterem naszego małego śledztwa jest Dziadek Ryszard, który wytrwale ratuje jedzenie. Choć nie wiemy, czy to dzięki miłości ❤️, czy podejściu Zero Waste, żaden placek jeszcze się nie zmarnował. Spalony czy zakalec, Dziadek Ryszard Lwie Serce, ze smakiem zajada frykasy przygotowane przez Babcię Lucynkę. Tym samym zyskując miano honorowego Pogromcy Marnowania Jedzenia.

Na sam koniec mamy poradę Babci Hani, choć nie ręczymy za jej skuteczność 😉 jak twierdzi Babcia Hania, dwudniowe pączki, są najlepsze i mają mniej kalorii, bo są suche. Pozostaje uwierzyć na słowo albo sprawdzić na własnej skórze 🤩. 



*Jak dowodzą badania (Hanssen et al. [46]) młodzi ludzie częściej marnują (50-70% osób w wieku między 26-40 lat, wyrzucało jedzenie w tygodniu poprzedzającym badanie), jednocześnie osoby starsze chętniej wykorzystują resztki jako składniki kolejnych dań (zaledwie 10-20% osób w wieku 71-85 lat, wyrzucało jedzenie w tygodniu poprzedzającym badanie). 


Karolina Woźniak
PR Manager

Dołącz do rewolucji na wynos już teraz.

Ściągnij aplikację i ratuj posiłki:

App Store
Google Play